Ultra lekki bikepacking - czyli jak przeżyć kilka tygodni na rowerze i nie zabierać ze sobą połowy domu... XD 1

Zacznę od tego, że łatwe to nie jest… Ja, mimo posiłkowania się różnymi forami, popełniałam mnóstwo błędów w zeszłym roku. Tak naprawdę dopiero The Transcontinental Race pokazał mi boleśnie ile niepotrzebnych rzeczy ze sobą zabieram… Po 2000 km klęłam głośno i dobitnie każdego dnia na swoją głupotę, ciągnąc ze sobą zbyt dużo niepotrzebnych rzeczy… a przed wyjazdem wydawało mi się, że wszystkich tych przedmiotów potrzebuję… Nie mam jednak do siebie o to pretensji… w końcu człowiek najlepiej uczy się jednak na swoich błędach. 🙂

Przy okazji tegorocznego przygotowań do Race Through Poland zauważyłam u siebie pozytywne zmiany podczas pakowania się do posiodłowej 9-litrówki (tak… postanowiłam, że w tym roku to będzie mój max…, w zeszłym roku pakowałam się do 18-litrówki). Na początku wydawało mi się to niemożliwe. Nie ma opcji, by w tym roku pojechać bez ciepłych rzeczy, bo prognozy pogody są mało optymistyczne… ale udało się…

Jak to zrobić? Nie ukrywam, że wymaga to na pewno pomyślunku i… trochę pieniążków. Ja swój sprzęt optymalny zbierałam w sumie grubo ponad rok.

Po pierwsze sakwy. Nie będę tu się rozpisywać. Na starcie The Transcontinental Race zobaczyć można, że 90 % ludzi jeździ z torbami Apidury i tu nie ma na razie dyskusji, z jakiegoś powodu tak jest. To jedyne sakwy, które mi nie przemokły nawet w totalnej ulewie, przy odpowiednim zapakowaniu są mocno stabilne i tyle w temacie. Nie polecam jedynie tych na przód. Opadają i niestety moja uległa przetarciu. Przeszkadzała mi w jeździe potwornie, naciskała na kable uniemożliwiając korzystanie z przedniej przerzutki, więcej nie chcę cuda o tej konstrukcji. 😀 Choć Apidura wypuściła w tym roku serię Race i tam sakwa na przód wygląda mocno obiecująco (można ją zamontować na lemondce). 🙂

Jeśli marzycie o spaniu pod chmurką, to konieczna jest inwestycja w dobry puchowy śpiwór i worek kompresyjny do niego (nawet mały śpiwór można w ten sposób zrobić jeszcze mniejszym). Ja wybrałam Pajak Core 250 – to wiosenno-letni śpiwór, turbo lekki, który po skompresowaniu zajmuje bardzo mało miejsca – waga to 570 g. (Można znaleźć jeszcze mniejsze śpiwory, ale testowałam i niestety mi w nich za zimno w górach). Kobieta komfortowo wyśpi się w nim w temperaturze +9 stopni (facet przy +5 stopniach), max temperaturowy to -8 stopni.

Ultra lekki bikepacking - czyli jak przeżyć kilka tygodni na rowerze i nie zabierać ze sobą połowy domu... XD 2
Ten śpiwór w razie czego daje się skompresować jeszcze bardziej, jeśli ktoś się upiera 😀

Więcej na sezon letni mi nie trzeba, tym bardziej, że… śpię w hamaku... (mniej oczywisty wybór u długodystansowców), a hamak wymaga podpinki (bez podpinki w hamaku jest zwyczajnie zimo w dupcię i plerki). Tu z kolei na pomoc ruszyła mi kolejna polska firma, znana już na cały świecie z produkcji ultralekkich hamaków, czyli Lesovik. Korzystam z ich hamaka ULTRALIGHT 2, który waży 200 g (jest to hamak typu brazyliskiego, co oznacza, że można w nim wyprostować kopytka) oraz puchowej podpinki OTUL Air (stworzyli ją w kooperacji z Pajak) – tu waga po prostu mnie zabiła – jest to 350 g i mieści się w dłoni. Te trzy rzeczy sprawiają, że w nocy jest mi ciepło. Większość ludzi jeździ z matą lub materacem, jednak ja wolę hamak, lepiej się w nim wysypiam i lubię po prostu w nim spać. 😀 Na wszelki wypadek zawsze wożę ze sobą ultralekką płachtę biwakową Mountain Equipment  – nie przemaka i mogę się w niej położyć na trawie w razie w… to jedyna rzecz, którą wiozę ze sobą na tzw. wszelki wypadek. jestem zmarzluchem i zeszłoroczny TCR nauczył mnie, że czasem nie ma gdzie przeczekać w górach deszczu i zimna (wtedy włażę pod zadaszeniem do śpiwora i płachty i doprowadzam swoje stopy do normalnych temperatur). Niektórzy Wam powiedzą, że to za dużo… 😀 Ja jednak od najlepszych nauczyłam się jednego. Na wyścigu na kilka tysięcy kilometrów najważniejszy jest… sen. Nie chodzi o to by spać długo, chodzi o to by spać komfortowo. Mięśnie muszą choć trochę odpocząć po całym dniu ciorania. Jeśli dacie im odpocząć, na następny dzień poniosą Was dużo dalej. 🙂 Niemniej jednak to „dużo” zajmuje zaledwie połowę mojej 9-litrowej podsiodłówki, z czego jestem bardzo dumna. 😀

Czyli krótko mówiąc: ważne jest to, by mieć w czym spać. 🙂 Uwielbiam formę hamakową, bo daje mi poczucie wolności i wygody. Jednak raz na kilka dni warto według mnie skorzystać z dobrodziejstw hotelowych, by wyprać bety i siebie 😀 Są też tacy, którzy w ogóle nie zabierają ze sobą rzeczy do spania, od razu zakładają noclegi w hotelach, tak też można. Nie każdy musi lubić spać pod chmurką, każdy z nas odpoczywa inaczej i ma inny budżet 😀

Jeśli chcecie jednak materac to moge Wam polecić ThermaRest NeoAir. Jest turbo mały, lekki i wytrzymały.

Czyli spanie mamy załatwione… Co z resztą podsiodłówki? Reszta to… ciuchy. 😀 Tu bardzo dziękujemy ludziom, którzy wymyślili małe worki kompresyjne. 😀 Jestem w końcu kobietą, nie? 😀 Jedna para spodenek kolarskich na zmianę (nie lubię mieć odparzonego tyłka), jedna koszulka, 2 pary skarpet (w tym jedne ciepłe), ciepłe rękawiczki (letnich nie biorę wcale, na długich dystansach rękawiczki przeszkadzają i obcierają, nauczyłam się jeździć bez), długie spodnie (korzystam z takich nakładanych na krótkie, bez wkładki, zajmują mniej miejsca i można szybko je ubrać), , ochraniacze na buty, merynos oraz… uwaga… sukienka i majty. 😀 Wzorem Nico Kraus i Caroline Item (super mocne baby) postanowiłam w tym roku zachować szyk i styl. XD Tak naprawdę jesteśmy jednak wygodnickie i zwyczajnie lubimy się wieczorem (jeśli śpimy w hotelu) przebrać w zwykły ciuch, mała sukienka zajmuje zwyczajnie najmniej miejsca, a w hotelach naprawdę tylko czasem patrzą na nas dziwnie jak schodzimy na jedzenie na boso, albo w skarpetach. 😀 Tyle… Kurtka przeciwdeszczowa i ciepła bluza (ja wybrałam taką z wełną, jest naprawdę cienka i ciepła) idą na górę sakwy pod gumkę (z bluzy korzystam często, stamtąd zwyczajnie najprościej ją wyjąć, ale patent z wiązaniem na kierze też praktykuję, wtedy pod gumkę mieści się buła :D). Z tymi rzeczami jestem w stanie aktualnie przetrwać parę tygodni. 😀

Ultra lekki bikepacking - czyli jak przeżyć kilka tygodni na rowerze i nie zabierać ze sobą połowy domu... XD 6

Narzędzia… Rzecz ważna. Ten trójkąt, który widzicie obok korby mieści większość. Specialized wymyśliło taki schowek, w którym mieści się: dętka, pompka na naboje, nabój, łyżka oraz mały multitool, zwyczajnie ten schowek uwielbiam. Dodatkowo w „narzędziówce” na ramie wiozę: skuwacz do łańcucha i parę spinek, łatki, scyzoryk, zapasowe baterie do tylnych lamp (wolę takie, bo baterie zawsze można wymienić i prosto kupić, z ładowaniem różnie – ta forma okazała się być najbardziej bezawaryjna), multiładowarkę oraz krótkie kable do ładowania telefonu, nawigacji, lamp – (RTP jadę bez dynama z przodu wyjątkowo, normalnie nawigację i przednią lampę ładuję z dynama SON, ale o tym więcej Wam napiszę za miesiąc). Mieszczę tam także szczoteczkę do zębów (patent na mini szczoteczkę: odetnijcie większość rączki :D), pastę, krem na odparzenia, krem z filtrem oraz mini chusteczki do mycia w tabletkach (dostaniecie je chyba w każdym sklepie outdoorowym).

Ostatnia mini rzecz, którą zabieram i sobie ukochałam to tzw. food bagi. Okazuje się, że te małe bzdetki montowane z przodu na kierownicy, to był strzał w dziesiątkę. Tu wiozę… jedzenie. 😀 na pierwsze parę dni pakuję tam żele energetyczne oraz elektrolity w tabletkach. Potem doskonale się nadają do wsypania tam orzechów, żurawin i innych takich… jedziesz i jesz… proste. 😀 Poza tym przydają się do schowania podręcznych rzecz, z których z jakiegoś powodu często korzystacie. Uwielbiam je. 😀

I tyle… Naprawdę nic więcej do życia nie trzeba. Dokumenty, pieniążki i czołówkę pakujemy do wodoodpornej torebki na plecki (w tych kieszonkach na pleckach, to się w ogóle dużo mieści) i… ahoj przygodo! Naprawdę nic więcej nie jest do szczęścia potrzebne, by przeżyć parę tygodni. 😀 Sklepy z żarełkiem po drodze spotkacie wszędzie (tylko nie w Belgii i Luxemburgu – tam spotkacie je tylko w miastach XD), kawa zawsze jakaś się znajdzie 🙂 Ludzie są mili i zawsze Wam w razie czego pomogą, serwis rowerowy też się zawsze gdzieś znajdzie, albo złota rączka. Grunt to suche skarpety! 😀

P.S. Poprawka! Zabieramy z Anką w tym roku jedną niepotrzebną rzecz XD Mini głośnik! XD Będziemy robić wiochę po drodze i śpiewać głośno hity lat 90-tych 😀

Lista rzeczy na RTP:
Do spania: śpiwór, hamak, podpinka, bivibag wodoodporny.
Ubrania: Ciepła bluza, ciepłe spodnie, spodenki na zmianę, koszulka na zmianę, 2 pary skarpet (jedne ciepłe), ciepłe rękawiczki, ochraniacze na buty, merynos, kamizelka odblaskowa.
Narzędzia: Dętka, łyżki do opon, pompka, multitool, skuwacz do łańcucha, parę ogniw, łatki, scyzoryk, czołówka
Kosmetyczka: krem z filtrem, pasta i szczoteczka, krem do tyłeczka (wszystko w wersji mini), chusteczki do mycia w tabletkach, balsam do ust.
Jedzonko: żele energetyczne + elektrolity w tabletkach.
+ totalnie nikomu niepotrzebny mini głośnik przenośny, bo najważniejsze to mieć turbo fun! 😀

Ultra lekki bikepacking - czyli jak przeżyć kilka tygodni na rowerze i nie zabierać ze sobą połowy domu... XD 9