Równe i równiejsi... 1

Przedwczoraj doszło do kuriozalnej sytuacji w kolarskim światku… Nie jest o tym tak głośno, jak o dopingowych historiach pewnego Austriaka ;)… a powinno…

Okazuje się, że baba – Nicole Hanselmann – w jednym z pierwszych belgijskich klasyków, mimo startu przesuniętego o 10 minut, dogoniła chłopów… Co zrobili organizatorzy? Zatrzymali szybką babę i kazali jej czekać. Wyścig kobiet został wstrzymany… Drodzy organizatorzy… Jak widać na załączonym obrazku, baby są szybkie i 10 minut to mało… 😀 Może trzeba było je puścić razem z chłopami… 😉

https://www.instagram.com/p/BuhmXSzncxe/?utm_source=ig_web_copy_link

Czy tak powinno być…? Otóż nie… W środowisku zawrzało, jak to zwykle w dziwnych sytuacjach, jednak większość kolarzy tematem się raczej nie przejęła… A szkoda… Mamy tu dowód na to, że często, gęsto kobiety nie tylko nadążają za mężczyznami, ale są w stanie pięknie im dać po tyłach. 😉

Opowiem Wam jak sytuacja ma się na wyścigach długodystansowych. Nie ma oficjalnego podziału na kobiety i mężczyzn. Jedziemy razem, startujemy razem. Do tej pory wygrywał mężczyzna, ale to tylko kwestia czasu, kiedy na tym miejscu zobaczymy kobietę. Juliana Buhring w zeszłorocznej edycji Biking Man Oman dojechała na trzeciej pozycji w ogólnej klasyfikacji, na trzeciej… Warto dodać, że dziewczyna miała wtedy 36 lat, a na rowerze jeździła od zaledwie 6 lat… A Lael Wilcox? Wygrała Trans Am Bike Race w 2016 roku!!! Pół świata wprawiła w osłupienie… Organizatorzy tych wyścigów już zrozumieli, że wszyscy możemy mieć równe szanse w kolarstwie…

Faktem jest, że jeśli odejmiemy kasę ładowaną w męskie wyścigi i doping przede wszystkim, często kobiety nie mają problemu, by mężczyznom dorównać… Pięknie to można zaobserwować na naszym zwykłym amatorskim podwórku. Znam dziewczynę, która ma 66 lat, a wykręca średnią, o której marzą młodzi męźczyźni… Znam takie, które tą prędkość kochają i takie, które są wytrzymałe psychicznie jak konie i potrafią przejechać 500 km w 24 h w temperaturze około 0 stopni… Im więcej ich poznaję, tym większej zaczynam nabierać pewności, że czas uporządkować troszkę ten sport. Czas przestać zakładać, że jesteśmy dużo słabsze… i dać nam równe szanse. Nie stanie się to jednak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dopóki jednak w kolarstwie nie wyrównają się kwestie finansowe (jak i pewnie w większości innych dyscyplin), zawsze będzie tak samo i do podobnych sytuacji jak ta sprzedwczoraj dochodzić będzie częściej… Zastanówmy się zwyczajnie i po ludzku, jak ta dziewczyna musiała się poczuć… pomijam fakt, że decyzja ta wpłynęła na cały wyścig…

Z drugiej strony, jak sobie pomyślę (mam bujną wyobraźnię i do tego jestem farmaceutką) o tym, co zawodowi kolarze w siebie ładują, to nie wiem, czy chcę widzieć kobiety w takich sytuacjach. U nas doping za diabła na razie nikomu się nie opłaca i całe szczęście… 😉

Tak…. Zacząć trzeba jednak od siebie i swojego otoczenia. Drodzy panowie i drogie panie! Wspierajmy się nazwajem, skończmy z tekstami w stylu: „jeździ jak baba”, bo Wam kiedyś ta baba może tyłek zdrowo objechać… 😉 W Bielsku-Białej na razie widać liczebną przewagę kolarzy nad kolarzystkami. Panowie z większym doświadczeniem mogliby nas jednak czegoś nauczyć, byśmy mogły być równie szybkie i równać nasze szanse. Na swoim podwórku już taką współpracę wdrażamy, Zachęcamy także innych. 😀 Samo się nie zrobi… 😀