ROUBAIX 2020 - Na dobre i na złe! 1

Mam niebywałe szczęście testować sporo fajnych rzeczy. Przed zeszłorocznym The Transcontinental Race wpadł w me ręce (i już w nich pozostał) nowy model Specialized Roubaix.

Miłość to była od pierwszego wejrzenia i całkowicie bezwarunkowa, co potwierdzi mój małżowin, przyjaciele, a nawet koty. W domu rower ten zajął honorowe miejsce i to z nim wiążę cały swój następny sezon, nieważne, czy będę się „ścigać”, czy też podejmować zupełnie inne wyzwania. I to mimo tego, że nie jest RÓŻOWY. 😀

Dlaczego?

Powód jest jeden. To jest absolutnie uniwersalny pojazd.

Na jego temat mogę się już wypowiedzieć, jako że przejechaliśmy razem ponad 10 000 km. 😀 Zetknęliśmy się wspólnie z każdym niemal terenem, wiele razem przeszliśmy. Zdążyłam go nawet dwa razy ze złości kopnąć. Nie oddał! 😀 Zamiast tego po raz kolejny dotarliśmy razem do mojego upragnionego celu.

Pierwsza zauważalna zmiana względem poprzedniego modelu to fakt, że dzięki całkiem nowej geometrii odnosi się wrażenie, że jest szybszy. I tak faktycznie jest. Liczby nie kłamią. Rower też przepięknie trzyma się w zakrętach. Nowe aero robi robotę, a fakt wrzucenia do niego future shocka sprawia, że jest także turbo wygodny dla rąk na długich dystansach. Ale ale…. powiecie….: Future Shock już był przecież. Racja! Ale tu mamy do czynienia z czymś całkiem innowacyjnym!. Pamiętacie wyścig Paris-Roubaix 2018? Tam wszyscy się zastanawiali, czym to tak majta ten Sagan przy tej główce ramy… 😀 To właśnie nowy Future Shock: kolejna wielka zmiana w Specialized Roubaix. Otóż stopień odbicia regulujemy tu ręcznie, pokrętłem, dzięki czemu możemy rower całkowicie usztywnić np. na podjeździe. Jak się łatwo domyślić na sztywniejszym raczej szybciej taki podjazd pokonamy i włożymy w to mniej pracy. I tak właśnie jest. Kocham nowego Future Shocka i całkowicie uznaję jego wyższość nad poprzednim rozwiązaniem 🙂 Po przejechaniu 4000 km ciągiem ręce mi nie umarły, szybko wróciłam do pełnej sprawności. Obyło się bez akupunktury, rehabilitacji i innych takich niedogodności. 🙂 Jednocześnie po odblokowaniu pełnej amortyzacji pędzicie po odcinkach gravelowych jak szaleni i rower daje sobie radę genialnie. Uniwersalne, nie? Nawet najwięksi przeciwnicy Roubaix po testach nowego modelu szaleją ze szczęścia i przyznają, że to jest genialny rower.

ROUBAIX 2020 - Na dobre i na złe! 2
Goczałki na zimno z termosem 😉

Jako że technologie cały czas pędzą do przodu jak zwykle to bywa rower znów jest lżejszy. Mamy tu też pięknie schowane kable od DI2 w ramie, a to z kolei idzie w piękne udogodnienie. MOŻNA bez problemu zamontować torbę z przodu i się nie przejmować, że nagle przedni blat przestanie działać. No i jest to DI2, ale to rozwiązanie chwalę już od dawna, więc nic nowego. Nie zamieniłabym na nic innego, szczególnie na długim dystansie, gdzie dłonie zwyczajnie są zmęczone. 🙂

Warto też wspomnieć o zupełnie nowej amortyzowanej sztycy. Jak wiemy poprzednia niestety w testach porównawczych wychodziła dość marnie na tle innych marek. Tu jednak naprawdę sporo się zmieniło i nie ustępuje ona już zupełnie najlepszym modelom na rynku. Łatwiej też zamontować siodełko. Przy poprzednim modelu nie było zbyt dużego zakresu przesuwania siodła, Mocno przesunięte jednak było do tyłu. Teraz problemu nie ma, a i amortyzacja wygląda w praktyce zupełnie inaczej. Kwestia to jednak indywidualna i zapewne znajdą się fani jednego i drugiego rozwiązania.

Często pytacie mnie jakie opony wejdą do tego roweru. Prześwit z łatwością udźwignie 33. Dla mnie to optymalna wielkość na wyścigowe przejażdżki po Europie. Daje to możliwość dość jeszcze szybkiej jazdy po pięknym asfalcie, ale na gravelowych odcinkach też dadzą radę. 🙂 Cóż mogę powiedzieć, da się nim pojechać niemal wszędzie, wytrzymał nawet turbo trudny zjazd jak na szosę w Serbii w koszmarnych warunkach (sam fakt tego, że z tego miejsca dostępne w internetach są tylko filmiki enduro powinno Wam uświadomić, co to był za zjazd 😀 ).

Cena. XD Zawsze ten argument pojawia się przy rowerach Speca. No cóż. Są rowery tanie i drogie. Te drogie są drogie z jakiegoś powodu. Tyle. Ja ostatnie pieniądze wydam na rowery, nie kupuje się ich codziennie. To coś do czego przyrasta mi tyłek, więc w dobry rower zainwestuję zawsze. Kolarstwo to pasja. Pasję należy realizować, a marzenia spełniać. 😀 Poza tym na ramę macie dożywotnią gwarancję bez żadnych problemów z wymianą w razie czego. Testowane przez kilka znanych mi osób, które w finezyjny sposób rozwaliły się na leśnych ścieżkach.

ROUBAIX 2020 - Na dobre i na złe! 3

Roubaix po tych wszystkich tysiącach kilometrów stał się moim naturalnym wyborem. Wychodzę z domu i zwykle wybieram Robaczka. Nigdy nie wiem gdzie wyląduję, a ten rower nie zawodzi. Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, czy jakoś tak… Miłość, to się nazywa miłość i tyle. 😀

SPECYFIKACJA:

Rama:FACT 10R, Rider First Engineered™ (RFE), FreeFoil Shape Library tubes, threaded BB, 12x142mm thru-axle, flat-mount disc
Widelec:Future Shock 2.0 w/ Damper, Smooth Boot, 12×100 mm thru-axle, flat-mount
Suport:Shimano Ultegra, BBR60
Mechanizm korbowy:Shimano Ultegra R8000, HollowTech 2, 11-speed
Manetki:Shimano Ultegra Di2 Disc R8070
Przerzutka przednia:Shimano Ultegra Di2 R8050, braze-on
Przerzutka tylna:Shimano Ultegra RX, RX805
Łańcuch:Shimano Ultegra, 11-speed
Kaseta:Shimano Ultegra, 11-speed, 11-34t
Hamulce:Shimano Ultegra, Hydraulic
Obręcze:Roval C 38 Disc
Opony:Turbo Pro, 700x28mm
Wspornik kierownicy:Future Stem, Pro
Kierownica:Specialized Expert Hover, alloy, 125x75mm w/ Di2 hole
Chwyty:Roubaix S-Wrap
Wspornik siodła:S-Works Pave
Siodło:Body Geometry Power, Hollow Titanium rails, 143mm