Pierwsze koty za płoty 1

Dziś podzielę się z Wami fajną trasą weekendową. Można zrobić na raz, można rozłożyć na cały weekend. Nawet podam gdzie można znaleźć kosmiczną miejscówę do spania. Ja tam koniecznie muszę zaplanować jakiś nocleg 🙂

Jako, że mój trener mi nie odpuszcza, wczoraj grzecznie poprosił mnie o przejechanie 250 km testowo wyścigowo. Nie zastanawiając się długo popchnęłam ją oczywiście w góry. Jest taka przełęcz, której zawsze trudno mi sobie odmówić, a na codzienne treningi jest troszkę za daleko – przełęcz Krowiarki. Dokładnie tam pocisnęłam na samym początku.

Z Bielska nie wyobrażam sobie wyjazdu w tamte rejony innego niż przez Przegibek. Po pierwsze pięknie rozgrzewa nóżkę, po drugie tam jest zwyczajnie pięknie tak wcześnie rano. Kiedy wjedziecie na górę, od strony Międzybrodzia wyłonią się Wam pierwsze promienie słońca. Generalnie nic tak nie działa dobrze na morale przed taką trasą. Podczas zjazdu w dół w okolice jeziora możecie być pewni, że rano zahaczycie o mgłę. Tu morale lekko siada. 😀 Mnie ta mgła utrzymywała się aż do Stryszawy. Tym razem wybrałam główną drogę na Suchą Beskidzką, polecam jednak nad Jeziorem Żywieckim skręcić ciut dalej w lewo i pojechać na Ślemień. Tam jest mniejszy ruch i ciut łatwiejszy teren.

W Stryszawie zaczyna się prawdziwa zabawa. Tam skręcacie na zawojskie osiedle Przysłop. To jest krótka, ale wymagająca góra. Jest tam taki kawałeczek, na którym mi się zawsze nóż w kieszeni otwiera. Niemniej jednak widok z góry wynagradza wszelkie trudy. 🙂

Pierwsze koty za płoty 2

Tu waszym oczom ukaże się Babia, jedna z najpiękniejszych polskich gór. jako, że jechałam tą trasę testowo, to wiele zdjęć nie będzie, ale postaram się Wam ją dobrze opisać. 🙂

Po tym jak się tu zatrzymacie i nacykacie zdjęć, popędzicie pięknymi serpentynami aż do Zawoji, gdzie zaczniecie mozolnie się wspinać na przełęcz Krowiarki. Sama przełęcz nie jest jakaś spektakularna. Ot, tablica i parking dla turystów. Ale trasa na nią należy do jednych z moich ulubionych. Piękny asfalt. Jest to przyjemny, łatwy i stosunkowo długi podjazd o łagodnym nachyleniu. Niemniej jednak należy pamiętać, że macie już wtedy w nogach ponad 60 km po góreczkach i nie pojedziecie tego świeżą nóżką. Pierwsza część prowadzi przez Zawoję i cały czas przed oczami będziecie mieć królową gór… To są widoki niezapomniane! Dla nich warto się zdecydowanie troszkę pomęczyć.

Z Krowiarek czego was mega nagroda! Długi i łagodny zjazd, na którym naprawdę można się rozpędzić. przy okazji, przy dobrej pogodzie napatrzycie się tutaj na Tatry. 🙂 Długo za dobrze jednak nie będzie. W Zubrzycy górnej skręcicie na Sidzinę i czeka Was kolejny podjazd, ale dość krótki. Potem piękny, bardzo długi zjazd do samej miejscowości, którą zawsze darzyłam sentymentem. Tu zaczyna się prawdziwa cisza gór. Nie ma za wielu turystów, wszyscy siedzą na Babiej. 🙂 Drogi są puste i serpentyny dla Was.

Za Bystrą Podhalańską niestety część trasy przebiega główną drogą na Maków Podhalański. W weekend do przeżycia. Za Suchą Beskidzką zaczyna się kolejna frajda. Na drodze pusto. Pojedziecie wzdłuż Jeziora Mucharskiego (trudno to może jeszcze jeziorem nazwać, ale kiedyś nim z pewnością będzie). W Dąbrówce odbijecie na Świnną Porębę. Tu znów będą górki. Jedna, na około 140 km, w stylu „ja się zaraz zabiję”.

Pierwsze koty za płoty 3

Ten podjazd jest krótki, ale pamiętajcie, że wcześniej zrobiliście już ponad 2000 m w górę. Z tej perspektywy przestaje być krótki. 😀

Ale ale… Przed nim jest totalnie odjazdowe miejsce na nocleg, z którego trzeba korzystać póki można (kiedyś woda je na bank zaleje). W miejscowości Zimna Woda wystarczy zjechać bezpośrednio nad zalew i tam jest coś na kształt półwyspu. ludzi niemal brak. Rozbicie tam biwaku, to aktualnie mój plan na wycieczkę. Miejsce cudne, cisza i spokój jak makiem zasiał. Stały tam może ze dwa samochody rybaków. Piękna okolica, czego chcieć więcej. Generalnie to mój plan na wyprawę Babskiej Korby, także dziewczynki, szykujemy nóżkę. 😀 Tu naprawdę warto odpocząć jeśli nie planujecie robić trasy w jeden dzień. Za Wami będą trudy gór. Potem już zostanie wam do zrobienia około 100 km dużo lżejszego terenu. 🙂

Kiedy już obrobicie ten szalony podjazd, pomkniecie w dół równie szalonym 14% zjazdem. Na jego końcu polecam odbić w lewo, by wjechać na zaporę w Świnnej Porębie. Widoki super. 😀 Jeśli jedziecie trasę w jeden dzionek, to tu polecam posiłek wszamać. Ładne widoczki i za wami wszystkie góry. 🙂

Dalej nie ma wyjścia. Ciśniecie na Wadowice i Zator. Natomiast w Zatorze można odbić na Wiślaną Trasę Rowerową i pięknym asfaltem po wiślańskich wałach dojechać aż do Oświęcimia. Bardzo lubię tamtędy jeździć. 🙂 Co prawda często wieje, ale to jedna z najfajniejszych dróg rowerowych w Polsce. 🙂 W bardzo ładne dni zastaniecie tam niestety dużo pieszych… Ale wystarczy się odpowiednio wydrzeć „uwaga”, albo zastosować klakson (mój jednorożec jest wyjątkowo głośny) i uciekają z prędkością światła. I tak w Oświęcimiu wyskoczycie na główną drogę.

Dalej już tylko Brzezinka (widok obozu koncentracyjnego robi na mnie zawsze ogromne wrażenie..). Gilowice, Miedźna, Goczałkowice i voila! Jesteście z powrotem w Bielsku-Białej, gdzie idziecie się napić piwerka i zjeść dobrą kolację. 😀

A tu macie plik GPX 😀 Wgrywać i jechać 😀 https://ridewithgps.com/trips/48916711 😀